Firma » Biznes
Zapobieganie: hakerom wystarczy jedna droga dostępu
![]() |
| Zobacz więcej zdjęć » |
Większość firm zaczyna poważnie myśleć o ochronie przed cyberzagrożeniami dopiero wtedy, gdy dojdzie już do incydentu. W takiej sytuacji najważniejsze nie jest już tylko powstrzymanie ataku, ale przede wszystkim szybkie przywrócenie pełnej sprawności organizacji i ograniczenie jego skutków.
Przepisy prawne zaczynają nadążać za tymi zmianami, zwłaszcza dzięki unijnej dyrektywie NIS2. Bezpieczeństwo nie może bowiem opierać się wyłącznie na działaniach reaktywnych. Od firm oczekuje się, że podejmą konkretne działania ograniczające ryzyko naruszenia bezpieczeństwa oraz będą w stanie wykazać, że są odpowiednio przygotowane na potencjalne zagrożenia.
Wszystko zaczyna się od prostego pytania, na które niewiele firm potrafi udzielić właściwej odpowiedzi: co tak naprawdę należy chronić?
Zidentyfikuj zasoby, które chcesz chronić
Każda firma posiada systemy, dane i powiązania z podmiotami zewnętrznymi, które mają większe znaczenie niż inne. Na przykład listy płac, dane klientów oraz platformy zapewniające sprawne funkcjonowanie firmy na co dzień. Ich identyfikacja nie jest działaniem jednorazowym. To punkt wyjścia dla wszystkich dalszych działań, ponieważ nie da się zapewnić odpowiedniego poziomu ochrony, jeśli nie określi się wartości danego elementu dla organizacji.
To właśnie w tym momencie wiele planów prewencyjnych upada i kończy się fiaskiem. Firmy inwestują w solidne mechanizmy kontroli dla systemów, o których myślą najczęściej. Zazwyczaj są to te najbardziej oczywiste, podczas gdy zapomniany serwer plików lub stary system wymiany danych z dostawcą pozostają bez ochrony, ponieważ nikt nie uznał ich za ważne. Określenie tego, co jest istotne, nie jest zadaniem wyłącznie dla działu IT. Potrzebne są opinie pracowników, którzy regularnie korzystają z tych systemów, ponieważ to właśnie oni wiedzą, jakie konsekwencje miałaby ich awaria lub przejęcie przez osoby niepowołane.
Zapewnij pracownikom dostęp do tego, czego potrzebują. I nic ponadto
Kiedy już wiesz, co jest ważne, następnym krokiem jest kontrolowanie, kto ma do tego dostęp. Zasada dostępu oparta na minimalnych uprawnieniach oznacza, że użytkownicy dysponują wyłącznie uprawnieniami niezbędnymi do pełnienia swojej aktualnej roli, a nie zbiorem uprawnień zgromadzonym przez lata w związku ze zmianami stanowisk i projektów. Uprawnienia wyznaczone na podstawie zakresu obowiązków ułatwiają zarządzanie i zmniejszają ryzyko popełnienia błędu, ponieważ dostęp jest powiązany ze stanowiskiem, a nie z konkretną osobą.
Dostęp uprzywilejowany, konta administratora oraz systemy umożliwiające zmianę konfiguracji lub przenoszenie danych wymagają jeszcze ściślejszej warstwy zabezpieczeń. To właśnie te konta są najbardziej pożądane przez atakujących, dlatego należy je oddzielić od zwykłych kont użytkowników i aktywnie monitorować. Włamanie na standardowe konto to problem. Włamanie na konto administratora często decyduje o tym, czy dany incydent przerodzi się w pełnoskalowy kryzys.
Nigdy nie polegaj wyłącznie na hasłach
Samo hasło nie stanowi już środka kontroli dostępu. To tylko formalność, którą atakujący nauczyli się obchodzić – poprzez phishing, ataki metodą brute force lub po prostu kupując skradzione dane logowania. Uwierzytelnianie wieloskładnikowe wypełnia tę lukę. To nie musi być skomplikowane. Dodatkowe hasło dostępowe, fizyczny klucz bezpieczeństwa lub monit wyświetlany na urządzeniu mobilnym stanowią dodatkową barierę, która sprawia, że samo skradzione hasło nie wystarczy do uzyskania dostępu
Instaluj aktualizacje i nie zakładaj, że cokolwiek jest domyślnie bezpieczne
W klasycznym oprogramowaniu i w programach firmware nieustannie wykrywa się luki w zabezpieczeniach. Firmy, które dają się zaskoczyć, rzadko są tymi, które ponoszą straty jako pierwsze. Padają ofiarą ataków kilka tygodni lub miesięcy po tym, jak poprawka była już dostępna. Przejrzysty i spójny proces wdrażania aktualizacji na różnych urządzeniach, w różnych systemach i programach wyklucza tę możliwość.
To samo dotyczy konfiguracji. Większość rozwiązań technologicznych nie jest z natury bezpieczna od samego początku. Urządzenia końcowe, sieci, platformy chmurowe oraz usługi zintegrowane z Internetem, drukarki i sprzęt audiowizualny – wszystkie te elementy muszą być od samego początku prawidłowo skonfigurowane. Zakładanie, że system jest bezpieczny tylko dlatego, że jest nowy, to jedna z najczęstszych luk, jakie obserwujemy.
Ściśle zintegrowane środowisko pracy wymaga większej ochrony
Dziesięć lat temu pojęcie „zapobiegania” odnosiło się głównie do laptopów, serwerów i poczty elektronicznej. Dzisiejsze miejsce pracy jest znacznie bardziej zintegrowane z Internetem, a każde połączenie stanowi potencjalną furtkę dla cyberprzestępców. Monitor w sali konferencyjnej, drukarka podłączona do sieci, inteligentny system kontroli dostępu. Żaden z tych elementów nie wygląda na oczywiste zagrożenie dla bezpieczeństwa i właśnie dlatego często są pomijane. Nadal przechowują dane, nadal łączą się z siecią i nadal wymagają takiej samej dyscypliny, jaką stosuje się w przypadku bardziej tradycyjnych punktów końcowych.
Traktowanie zintegrowanego z siecią miejsca pracy jako jednego środowiska, a nie jako zbioru systemów informatycznych i wszystkich pozostałych elementów, pozwala wyeliminować luki, które często umykają uwadze przy węższym podejściu do zapobiegania.
Zapewnienie pokrycia martwych punktów
Śledzenie wszystkich luk w zabezpieczeniach w łańcuchach dostaw, wśród dostawców i w odizolowanych lokalizacjach może być trudne. Zawsze będą istniały martwe punkty. Najlepszym rozwiązaniem jest uwzględnienie tych czynników, ponieważ gdy już wiesz, gdzie się znajdują, możesz wbudować w proces odpowiednie środki zapobiegawcze.
Wiedza to potęga, a im więcej danych, informacji i analiz dotyczących działalności firmy, tym lepiej jesteś przygotowany na ewentualny atak. Upewnij się, że znasz poziom cyberbezpieczeństwa swoich dostawców oraz że na bieżąco prowadzisz z nimi dwustronną i przejrzystą komunikację na temat cyberzagrożeń.
Traktuj świadomość jako środek kontroli, a nie jako ćwiczenie szkoleniowe
Ludzie często są określani jako najsłabsze ogniwo systemu cyberbezpieczeństwa. W rzeczywistości mogą być jednak jednym z najskuteczniejszych mechanizmów ochrony firmy pod warunkiem, że organizacja wyposaży ich w odpowiednią wiedzę i da im przestrzeń do reagowania. Pracownicy nie muszą być ekspertami ds. bezpieczeństwa. Powinni natomiast potrafić rozpoznać sytuacje, które mogą stanowić zagrożenie, takie jak: nieoczekiwane żądanie, wiadomość od nieznanego nadawcy czy monit o logowanie, którego sami nie wywołali. Równie ważne jest to, aby wiedzieli, jak zareagować i czuli się swobodnie, zgłaszając podejrzane zdarzenia bez obaw o konsekwencje.
Żaden z tych elementów nie działa w oderwaniu od pozostałych. Zarządzanie dostępem, uwierzytelnianie, instalowanie poprawek, bezpieczna konfiguracja i podnoszenie świadomości pełnią różne funkcje, ale razem tworzą wielowarstwowy system ochrony. Dzięki temu pojedynczy błąd nie musi prowadzić do poważnego incydentu.
Atakujący potrzebuje tylko jednej drogi dostępu. Celem działań zapobiegawczych jest więc stworzenie takiego systemu zabezpieczeń, w którym znalezienie tej drogi będzie tak trudne jak to tylko możliwe.
W kampanii edukacyjnej Sharp: Październik Miesiącem Cyberbezpieczeństwa ukazały się także dwa inne artykuły poradnikowe, są to:
Wczesne wykrywanie zagrożeń to podstawa cyberodporności
https://www.sharp.pl/insights-hub/blog/wczesne-wykrywanie-zagrozen-podstawa-cyberodpornosci
Dlaczego każda firma potrzebuje planu ciągłości działania
https://www.sharp.pl/insights-hub/blog/dlaczego-kazda-firma-potrzebuje-planu-ciaglosci-dzialania

191 nowych mieszkań powstanie na katowickim Brynowie. To nowa inwestycja Grupy Murapol
Porządek na każdą pogodę. Nowości w systemach przechowywania JUNO od Hörmann
NOWY ETAP ROZWOJU - PROCURAL NA RYNKU NIEMIECKIM
FlipTarot: darmowy tarot online z AI — 3 darmowe wróżby dziennie, bez rejestracji
Dzień Kundelka. Przyjaźń z psem zaczyna się od odpowiedzialnej decyzji
Komentarze (0)